|
O sprawach niecodziennych oraz całkiem zwyczajnych. Absurdalnie i śmiertelnie serio.
niedziela, 08 stycznia 2012
Aforyzmy i idee w czasach kryzysu
„Odkąd pamiętam, zawsze chciałem być najlepszym jeźdźcem Europy, największym kochankiem Wiednia i najważniejszym ekonomistą świata. Niestety, z tych trzech celów udało mi się zrealizować jedynie dwa. Na koniu jeździłem słabo” - powiedział kiedyś Joseph Alois Schumpeter:) Cytat pochodzi z niezłego artykułu pt. "Keynes, Hayek, Schumpeter: w czasie kryzysu stare idee przeżywają renesans.", opublikowanego na forsal.pl.
wtorek, 20 września 2011
Podróż w formacie MP3
(włącz muzykę i czytaj) "Not The Same Dreams Anymore" - piękna kompozycja Oscara Bentona to moje najnowsze muzyczne odkrycie. Jednoosobowe jury, w skład którego mam przyjemność wchodzić, jednogłośnie uznało ją nawet za piosenkę tygodnia. Wyróżnienie to jest dla utworu nobilitacją niemałą – znaczy otóż ni mniej, ni więcej, że podczas porannej podróży autobusem do pracy, usiądę sobie i zapuszczę ją w odtwarzaczu aż dwukrotnie:] Będąc precyzyjnym to nie tyle „usiądę" co „postoję", gdyż z datą 1 września okres względnego luzu w środkach komunikacji miejskiej kończy się bezpowrotnie... Lipiec-sierpień to w tym względzie swoisty honeymoon, którym zresztą rozpoczyna się piosenka:) Takich, nieco metaforycznych odniesień do tekstu utworu widzę skądinąd podczas jazdy więcej, pamiętając cały czas, że traktuje on o wygasającej miłości. Obserwując na co dzień współpasażerów nie mam wątpliwości, że we're not sharing the same dreams... Mozaikę ok. 40 pasażerów dzieli dosłownie wszystko – wiek, wykształcenie, kultura, sposób bycia, plany, ambicje, marzenia. Wiem to, bo słyszę dziesiątki ich rozmów, a trudno nie słyszeć, gdy ktoś właśnie uparł się, żeby przekrzyczeć dźwięk pracującego silnika. Zaraz, zaraz - przecież słucham wtedy piosenek:> Tak, ale czasami zdarza się, że bateria „pada". Albo pada za oknem , tak jak dziś, a krótko ścięta kobieta o pokerowej twarzy wpatruje się w krople na szybie, jak to ma codziennie w zwyczaju. Kto nie rozmawia, ten słucha muzyki – w ten sposób najszybciej mija czas. Obok stoi dziewczyna w glanach do kolan, a nieopodal grupka licealistek znów narzeka na „babę z polskiego". Spogląda na nie bardzo-starszy pan, który nie wiedzieć czemu zrywa się każdego dnia tak wcześnie rano i jedzie gdzieś, nie wiadomo gdzie. Mniej więcej w połowie trasy wsiada niski 11-latek z ogromną sportową torbą przepasaną przez ramię, który nie może dosięgnąć do guzika „STOP" nad drzwiami, a którego ubranie za to, warte jest pewnie moją miesięczną wypłatę. Tuż przed moim wyjściem zaś pojawia się sobowtór brazylijskiej aktorki Moreny Baccarin.. Szkoda, że tak późno:> Ale lubię ten zgiełk; krzątaninę myśli, planów, spojrzeń i tego jak pięknie się ze sobą różnimy. A może się mylę i mamy ze sobą wbrew pozorom wiele wspólnego – może we wszystkich słuchawkach płyną dźwięki piosenek Oscara Bentona?:>
czwartek, 30 czerwca 2011
Jestem na twitterze: @AdSwietek
Z blogu przerzuciłem za to większą cześć swojej aktywności online na mikrobloga, mój ulubiony portal społecznościowy jakim jest twitter. Moja nazwa użytkownika to @AdSwietek. Załóż swój profil, napisz, wymienimy myśli, porozmawiamy:) Nieprzekonany? Zaraz to zmienię:>
Co jest kluczowe – nikt nie będzie Ci tam wciskał całych kolumn swoich przemyśleń, dygresji, bełkotu o niczym. Jeden wpis na twitterze to max. 140 znaków – tylko i aż. Choć wydaje się, że to za mało miejsca by jakąś konkretną myśl przekazać (nawet SMS ma 160znaków!), to wbrew pozorom jest to całkiem sporo. Twitter wymaga po prostu maksymalnej precyzji formułowanych myśli i jest to dla mnie jego kluczowa zaleta. Bywa szybszy niż inne media – ostatnio np. Shaq O’Neal ogłosił zakończenie kariery właśnie na tym portalu. Daje też unikalną szansę nawiązania kontaktu z ludźmi, do których w inny sposób dostępu byśmy nie mieli – możesz np. po przeczytaniu jakiejś książki znaleźć konto autora w serwisie (o ile ma) i zapytać o to co cię zaintrygowało, nie spodobało, wymienić opinie – nawet jeśli to ktoś znany na całym świecie, to całkiem prawdopodobne, że Ci odpisze. Taki jest twitter. Porządne komunikowanie się za pomocą portali społecznościowych tj. twitter czy facebook nie jest jednak łatwe – ceny za profesjonalne prowadzenie takich kont, jakie to oferty agencje PR oferują teraz przed wyborami politykom, sięgają nawet 40 tys. złotych za 6 miesięcy…:) Aha, jeszcze jedna ważna rzecz! Żeby funkcjonować na twitterze nie trzeba być skazanym na siedzenie przy komputerze – wiadomość (twitt) wysyłać/przeglądać można również przez telefony komórkowe z wgraną odpowiednią aplikacją, iPhone, Smartfon czy cokolwiek tam mobilnego macie. Z pisania na blogu na pewno nie rezygnuję, ale wpisy pojawiać się będą raczej z częstotliwością taką jak teraz:)
niedziela, 29 maja 2011
W tajnych służbach prezydenta
„Barack Obama" to fraza najczęściej wypowiadana i zapisywana w polskich mediach w ostatnim tygodniu. Padł zapewne ilościowy rekord, zaczynam wypatrywać danych, które wskażą jak bardzo imponujący:) Przy okazji wizyty w Polsce amerykańskiego prezydenta bardzo wiele materiałów poświęca się kwestii jego ochrony. Sprawa sama w sobie jest fascynująca, niestety za każdym prawie razem słyszę w relacjach te same banały i ogólniki, które łatwo można wygooglować w parę minut. Dlatego tym wszystkim, którzy o ochronie prezydenta, jego super-opancerzonym samochodzie oraz służbie Secret Service chcieliby się dowiedzieć więcej, polecam książkę „W tajnych służbach prezydenta". Świetna, jak wszystkie książki Ronalda Kesslera. Przy okazji... Jeśli sądzicie, że eskorta Obamy jest przesadzona, to co powiecie o tym?:)
czwartek, 12 maja 2011
Magiczny występ
Oto Taimane Gardner. Ma 22 lata, mieszka w Honolulu na Hawajach. Dobrze gra na ukulele. Resztę trudno opisać słowami:)
wtorek, 03 maja 2011
Rest In Hell Osama
"I've never wished a man dead, but I have read some obituaries with great pleasure" - Samuel Clemens (ps. Mark Twain).
sobota, 23 kwietnia 2011
O tym co ważne
To co tam słychać u Kaddafiego? Uciekł z kraju, odzyskał stracone tereny czy może rebelianci na dobre kontrolują już większą część Libii? Są to dosyć istotne pytania w kontekście politycznej stabilizacji w rejonie północnej Afryki oraz wpływu na ceny paliw, co nie? Trudno stwierdzić, bowiem polskie media upierają się, że tematem przewodnim naszych debat powinna być kwestia budowy pomnika na Krakowskim Przedmieściu. Kilkadziesiąt tysięcy ofiar pochłonęło potworne trzęsienie ziemi z tsunami, które niedawno nawiedziło Japonię. Cały kraj zaangażowany jest teraz w proces odbudowy na niespotykaną skalę. Ale gdy okazało się, że reaktory w Fukushimie nie poczęstują milionów Japończyków zabójczą dawką promieniowania, dziennikarze zwinęli manatki i zajęli się relacjonowaniem tego co naprawdę ważne, czyli samowolką budowlaną w postaci przyczepienia przez dwie wdowy tablicy do kamienia w Smoleńsku... Najlepsza polska uczelnia, Uniwersytet Jagielloński, zajmuje w prestiżowym zestawieniu QS World University Rankings miejsce 304. Mamy prawie 2 mln studentów, którym każdego dnia tłucze się do głów bezsensowną teorię, z książek wydanych w latach 90-tych. Wielu z nich nie tylko nie znajduje pracy w zawodzie, ale częstokroć nie ma jej wcale. Jakiejkolwiek. Myślę, że remedium na te bolączki naszego kraju będzie znalezienie odpowiedzi na następujące pytanie: były te naciski na pilotów Tupolewa czy nie…? Europa żyje ponad stan i nie chce tego przyjąć do wiadomości. Zbankrutowała Grecja, Islandia, teraz Portugalia, a w kolejce ustawiają się kolejne kraje. Gigantyczne demonstracje przetaczają się przez europejskie stolice. Bankrutuje pewien model, na bazie którego przez kilka dekad funkcjonował ten kontynent. Na naszych oczach dokonują się wielkie przemiany w świecie, następuje zmiana układu sił. Oczach zasłoniętych smoleńską mgłą i kilkoma innymi sprawami, które choć zapewne ważne, to jednak w hierarchii problemów i priorytetów, mające trzeciorzędne znaczenie. O tym co ważne, coraz rzadkiej dowiesz się z kanałów telewizji informacyjnych i największych gazet, które niedługo stracą rację bytu. Nie chcąc być bombardowanym przez papkę bzdur i spraw o podrzędnym znaczeniu, stwórz sobie własny kanał komunikacji i otrzymywania newsów. Np. za pomocą twittera, wybierając kilkudziesięciu specjalistów z obszarów polityki, biznesu, sportu, kultury czy nowych technologii i śledź to co piszą. A piszą treściwie i krótko, bo news na twitterze to ledwo 140 znaków. Zobaczysz, jak dobrze można być poinformowanym poświęcając na to relatywnie niewiele czasu. Przede wszystkim wyłącz jednak telewizję – ta już niewiele ciekawego i wartościowego, poza sportem, ma Ci do zaoferowania.
czwartek, 24 marca 2011
Cudowna groteska
Czytałem wyznania ludzi przyznających się do uzależnienia od tej piosenki:
Ja, po prawdzie, nie bardzo wiedziałem kim jest Czesław Mozil, poza tym jedynie, że to ten Czesław, który Śpiewa. X-factor nie oglądam, a wielkim melomanem też nie jestem. Teraz już wiem. I znam „Maszynkę do świerkania”, którą po raz pierwszy usłyszałem wczoraj. Wcale mi się nie spodobała. Za pierwszym razem. Przy kolejnym podejściu było już lepiej, a po kilkunastu kolejnych stwierdziłem, że słucham czegoś wybitnego. I będę się upierał, że tak właśnie jest, ze względu na cudowne połączenie absurdalnego tekstu, sposobu śpiewania i magicznych dźwięków, produkowanych przez akordeon, saksofon i inne takie. Dawno nie słyszałem tak fantastycznego kiczu i kawałka, co tak znacząco różni się od papki serwowanej przez komercyjne stacje radiowe. Pamiętacie ostatnią scenę „Wesela” Wyspiańskiego? Chochoł zaczyna nucić pieśń, a zgromadzeni goście pogrążają się w somnambulicznym tańcu. To była dobra scena. Pamiętam, że wielokrotnie próbowałem to sobie zwizualizować i zawsze czegoś mi brakowało. Teraz już wiem. Ta pieśń to była „Maszynka do świerkania”…:)
niedziela, 13 marca 2011
Człowiek-zadyma
Już gdy zobaczyłem wczoraj profesora Łukasza Turskiego, sadowiącego się w fotelu studia „Faktów po Faktach”, gdzie zaraz miała się odbyć dyskusja na temat energetyki jądrowej w kontekście wydarzeń z Japonii, widziałem, że coś się święci. A wiedziałem ponieważ nie jeden wywiad z prof. Turskim słyszałem i wiem, że ma on uporczywą manierę pouczania czy wręcz gnojenia swoich współrozmówców/dziennikarzy, gdy tylko uważa, iż wygadują oni głupoty lub nie rozumieją do końca o czym mówią. Ale ci zapraszają go do udziału w programach ponieważ jest autorytetem, potrafi często w sposób niebanalny, plastyczny i po prostu ciekawy tłumaczyć skomplikowaną materię danej sprawy. O ile dziennikarze radia TOK Fm, w którym to przede wszystkim słyszałem te wywiady, już się do specyficznego zachowania profesora, mam wrażenie, przyzwyczaili, to dla prowadzącej wczorajszy program Beaty Tadli musiał to być lekki szok, kiedy w swoim stylu zaczął atakować media. Potem już miał miejsce szereg przepychanek i kłótni, ze współrozmówcą, prof. Mielczarskim i żałuję bardzo, że TVN24 w dalszym ciągu nie pozwala embedować swoich programów na innych stronach www czy blogach, bo dyskusja choć gorąca i brutalna chwilami, to jednak merytoryczna i ciekawa była. Ale skończyła się tak, jak można było przypuszczać, co akurat przez jakiś czasu dzięki youtube.com można jeszcze zobaczyć:)
czwartek, 03 marca 2011
|
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Politycznie:
Sportowo:
Różnie:
Autor bloga:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||